Krupa i Rzeszutko – cztery pokolenia krawieckiego rzemiosła

Karola Rzeszutko znam od kilku lat, obserwujemy się wzajemnie w internecie na portalach społecznościowych, ale dotychczas nie mieliśmy okazji poznać się osobiście. Takie to czasy. Dlatego gdy pojawił się pomysł realizacji cyklu o młodych polskich rzemieślnikach, to koniecznie chciałem wreszcie odwiedzić jego poznańską pracownię krawiecką Krupa i Rzeszutko, która działa nieprzerwanie od roku 1926. Jest to typowy zakład rzemieślniczy, więc idealnie pasujący do cyklu „Młode polskie rzemiosło”, którego partnerem jest marka Maker’s Mark (pisałem o niej w poprzednim wpisie z tej serii).

Karol Rzeszutko i Henryk Krupa

Pracownia Krupa i Rzeszutko specjalizuje się w tradycyjnym krawiectwie miarowym (ang. bespoke), czyli tym najbardziej pracochłonnym i dającym największe możliwości personalizacji odzieży. W takiej usłudze dla każdego klienta powstaje indywidualny szablon, który później pozostaje w archiwum pracowni w postaci kartonowych wykrojników (tzw. mustro). Niewiele jest w Polsce pracowni, które nadal pracują w taki sposób. Co prawda szycie miarowe w ostatnich dziesięciu latach przeżywa w Polsce renesans, ale w większości przypadków jest to tzw. szycie pasowane (ang. Made To Measure), które jest prostsze, tańsze, znacznie szybsze w realizacji (szablon tworzy program komputerowy) i z mniejszym nakładem pracy po stronie pracowni przyjmującej zamówienie (cały proces szycia realizuje szwalnia przemysłowa). Absolutnie nie deprecjonuję tej usługi, bo jak mówi porzekadło, „dobre MTM jest lepsze niż słabe bespoke”, ale chciałem tylko podkreślić, że w Poznaniu przy Łąkowej 20 szyje się wyłącznie w sposób tradycyjny, czyli garnitur, marynarka czy spodnie od początku do końca powstają pod tym jednym adresem. To jest prawdziwe rzemiosło.

No ale poza tymi walorami o których wspomniałem, pracownia przy Łąkowej to po prostu piękna historia rodzinna o której opowiedział mi Karol. Zobaczcie wideo relację z mojej wizyty w Poznaniu, a w dalszej części możecie przeczytać zapis mojej rozmowy z Karolem.

MRV: W logotypie twojej pracowni jest data 1926, czyli za pięć lat będziecie świętować stulecie powstania. Kto rozpoczął tę krawiecką sagę w twojej rodzinie i jak ona się rozwijała przez kolejne dekady?

Karol Rzeszutko: Narodziny krawiectwa miarowego pod nazwiskiem Krupa, sięgają początku XX wieku. Mój pradziadek i założyciel pracowni Antoni Krupa od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie krawiectwem i już jako nastolatek rozpoczął praktyki w znanej poznańskiej pracowni krawiectwa miarowego, u Mistrza Kaczmarka. Po kilku latach praktyki, Antoni postanowił wrócić w rodzinne strony (wieś Zemsko koło Buku), by rozpocząć działalność pod własnym nazwiskiem. Swoje usługi zaczął świadczyć w 1926 r. w miejscowości Buk, około 30 kilometrów od Poznania. Mimo, iż w tamtych czasach Buk był niewielkim miastem, to działało w nim wtedy aż dwunastu krawców. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale kiedyś konfekcja była praktycznie niedostępna, a ubrania zdobywało się głównie u krawca, w związku z czym był to dość popularny i pożądany fach. Tkaniny do pracowni były dostarczane przez pewnego Żyda, który co jakiś czas objeżdżał powozem okolicznych krawców. Zamówień było wtedy tak dużo, że często 7-dniowy tydzień pracy nie wystarczał by odpowiedzieć na potrzeby klientów. Zdarzało się, że pracy nie przerywano nawet w nocy z soboty na niedzielę. Gdy Bukowianie wracali już z Kościoła, pracownię dopiero zamykano. 

MRV: Kolejnym pokoleniem był twój dziadek Henryk Krupa, którego miałem dzisiaj zaszczyt poznać…

Tak, dziadek urodził się w 1930 roku i już jako dziecko z zapałem pomagał ojcu w krawieckim „laboratorium”. Nic dziwnego, że też został krawcem. Tytuł krawieckiego mistrza obronił w 1955 roku. Jako młodzian, czuł słabość do większego miasta. Postanowił więc iść za głosem serca… W 1963 roku przeniósł się do Poznania i tu otworzył własną pracownię przy ul. Wielkiej, w samym centrum, w bliskim sąsiedztwie Starego Rynku. Później działalność przeniosła się na ulicę Kwiatową i tam działała przez ponad czterdzieści lat. W międzyczasie w interesie pojawiło się kolejne pokolenie rodziny, z którego największą pasją do krawieckiego rzemiosła zapałała córka, Elżbieta Rzeszutko. Jak widać historia lubi się powtarzać, ponieważ do zawodu została przygotowana pod uważnym okiem swojego ojca. Aktualnie Elżbieta Rzeszutko spełnia się w roli mistrzyni krawiectwa miarowego damskiego, tworząc odzież na miarę, której odbiorcą jest płeć piękna.

Z kolejną zmianą adresu wiąże się dość ciekawa historia, ponieważ gdyby nie przypadek, dziś prawdopodobnie nie świadczylibyśmy usług na ulicy Łąkowej pod numerem 20.

MRV: No właśnie, ta secesyjna kamienica robi niesamowite wrażenie i idealnie pasuje do tak wiekowej pracowni krawieckiej. Jak to się stało, że się tu przenieśliście?

Pewnego dnia dziadek spotkał swojego kolegę po fachu, pana Sakowskiego, krawca który po sąsiedzku, bo zaledwie 200 metrów od pracowni na Kwiatowej, prowadził swój warsztat, świadcząc podobne usługi do naszych. Podczas rozmowy padły oto takie słowa: Henryk, wiesz co, ja już swoje przepracowałem! Będę zamykał działalność. Może chciałbyś po mnie przejąć jakieś maszyny, materiały lub inne przydatne w naszym zawodzie rzeczy?. Dziadek odpowiedział, że wszystko ma, ale chętnie przejąłby po nim Łąkową 20… i tak się stało.

To piękna secesyjna kamienica czynszowa z 1905 roku. Jeszcze na długo zanim powstała tu pracownia krawiecka, na pewno było to przytulne mieszkanie, na co wskazuje ciekawy układ pomieszczeń. Krupa i Rzeszutko działa tu od 2005 roku. Kilka tygodni temu zakończyliśmy gruntowny remont i teraz jest tak, jak się dziadkowi i nam wszystkim marzyło – przestronnie i elegancko, gdzie każdy ma swój kąt do pracy.

MRV: Jako esteta potwierdzam – pięknie zrobiliście ten remont. Rzadko spotyka się w Polsce tak dopracowane lokale pod działalność usługową/rzemieślniczą. Ale powiedz jak to się stało, że ty również postanowiłeś kontynuować te rodzinne tradycje, bo przecież dla naszego pokolenia zawód krawca nie kojarzył się z czymś przyszłościowym i zapewniającym stabilność finansową.

Jak sięgam pamięcią, stało się to dość spontanicznie. Moja rodzina nigdy nie wywierała na mnie presji bym pracował w zawodzie krawca. Chciałem robić coś innego, ponieważ krawiectwo, właśnie ze względu na tradycje rodzinne, wydawało mi się zbyt oczywistą ścieżką zawodową. Dopiero wtedy, gdy posmakowałem czym jest to „nieoczywiste” przekonałem się, że jednak nie daje mi to satysfakcji jakiej oczekiwałem, przez co inaczej spojrzałem na to,

 » Czytaj dalej

Powered by the Echo RSS Plugin by CodeRevolution.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.